30 07 2013nie, booo miało padać....

Miało padać i nie padało, przynajmniej u mnie. Nie podlałam wczoraj kwiatków, ani drzewek, a co najgorsze dyń hodowanych przez mojego młodszego syna - "bo przecież miało padać, lać właściwie!".

Gdy wstałam było słonecznie i ciepło, a przecież "miał przyjść front i miało się ochłodzić"... Zjadłam owsiankę i wczorajszą jagodziankę i... zaczyna (chyba) grzmieć (chyba, bo nie jestem pewna czy to nie przypadkiem odgłosy opuszczanego kontenerów, są wakacje zatem - także remonty są w pełni rozkwitu). O czym zatem jest ta opowieść? O cierpliwości... cierpliwości... będzie padać, będzie chłodniej, kto wie, może wieczorem już spokojnie będzie można marudzić "to ja już wolałam jak było tak gorąco"

Jest lato to musi być gorąco i tego proponowałabym się trzymać :) Dobrego dnia!

28 07 2013Powakacyjnie

Odkąd pamiętam zawsze mi się gdzieś spieszyło... Nie przypominam sobie, żebym odpuszczała spotkania (nawet gdy przeczuwałam, ba! nawet gdy wiedziałam!, że będzie nudno) zwyczajowo wygrywała myśl "a może coś mnie ominie?!?". Przez lata bardzo dbałam o znajomości, nawet z ludźmi, którzy o znajomość ze mną nie dbali... "Nie można przecież NIC, NICZEGO, NIKOGO odpuścić" - uważałam i w ślad za myślą szły działania. Brałam zatem życie łapczywie i pospiesznie, w większości miejsc będąc jedną nogą i połową ducha, w wielu relacjach będąc bez relacji... Przez ostatnie lata gdy bardzo zmieniło się moje życie, zatrzymałam się tylko na chwilę. Chwila ta, co prawda trwała kilka miesięcy, ale potem nadeszło przyspieszenie - jeszcze więcej życia w życiu, spotkań, ludzi, wyjść, kina, książek tych własnych i tych cudzych, wyjazdów, wakacji, zmęczenia, wycieńczenia, wielu pomysłów, ważnych spraw, a wszystko przynajmniej na cztery z minusem (jak ktoś czytał Tytusa, Romka i A'Tomka to będzie wiedział o co chodzi, dla miłośników sanek tak nawiasem cztery z minusem też powinno coś znaczyć, prawdę mówiąc;)...I w końcu zaczęłam odpuszczać najpierw relacje, w których nie było na mnie miejsca, potem spotkania, które nikomu nie służyły, w końcu doszłam do tego, że nie trzeba wszystkich pomysłów realizować (a pomysłów to ja mam duuużo, oj duuużo;), pod paznokciami i w kościach czułam, że coś się chyba we mnie zmienia...

Od kilku tygodni chodzi za mną myśl... "nie ma co się spieszyć, życie poczeka", bo w życiu chyba chodzi o to, żeby pożyć, żeby usiąść tak jak ja teraz z komputerem w maleńkim ogródeczku, z kotem u stóp, z chłopcami zasypiającymi w swoim pokoju i mieć to bezbrzeżne i dogłębne poczucie, że jest dobrze... Że jest dobrze, jak by nie było... Bo jestem, bo są oni, bo żyję, a dopóki żyję to wszystko da się zrobić, zmienić, przegadać... a życie poczeka, szczególnie, że na mnie nigdy nie musi zbyt długo... czekać :)

 

28 07 2013Małe wielkie podróże...

W 2012 roku ukazała się serie subiektywnych przewodników mojego autorstwa pod wspólnym tytułem "Małe wielkie podróże", każda z książek nosiła tytuł "Wakacje w... ". Siedząc dziś na kanapie w domu, po intensywnej pisarsko sobocie, co prawda nie pisałam o podróżach, a pracowałam nad pierwszą moją powieścią... a może właśnie dlatego, że po pierwsze już jestem po wakacjach, a po drugie, że skoro nawet w świecie wyobraźni nie podróżuję to przejrzałam zdjęcia z naszych wyjazdów podczas pisania "Małych wielkich podróży" i zdobywania informacji i zdjęć do kolejnych "Wakacji w... "

Zapraszam do obejrzenia wyboru zdjęć... jak widać wakacje mogą wyglądać baaaardzo różnie...

A więcej informacji o tej serii można znaleźć tutaj...

 

24 07 2013takie tam wakacyjne... impresje

Wakacje zawsze kończą się za szybko... łapię zatem to co ulotne - oczywiście aparatem w komórce. Ten właściwy duży, ciężki, taki co to - latami o nim marzyłam by mieć i fotografować świat, życie, upamiętniać, ocalać od zapomnienia wszystko, zawsze, wszędzie, to zawsze jest z nim problem, bo do plecaka mieści się z trudem, na ramieniu ciąży, a nie mam (niestety bądź stety) osobistego tragarza... stoi w kącie pokoju i robi za niemy wyrzut sumienia... bo przecież przywlekliśmy go (ja i chłopcy) na te wakacje, a potem cykamy foty - w pełni profesjonalnym... telefonem :)

Wakacje, lenistwo, dzieciaki... bo latem świat nawet w migawce telefonu :) wygląda cudnie!

No! :) dobrego i słonecznego dnia, aż do wieczora!!!

23 07 2013lipiec... sierpień... lato...

Jest prawie tak:

poniedziałek, wtorek, środa - słońce, czwartek, piątek - słońce... w sobotę i niedzielę - co oczywiście wszystkich zaskoczyło, również słońce... i tak od dwóch tygodni :)

- Może bym coś porobiła?... a może nie, może jutro... poczytam zatem...

Zrobiłam kilka zdjęć, to i tak dużo... ale fotografuję głównie telefonem, bo apartatu (i tu kolejne zaskocznie) nie chce mi się nosić :)

Fotografuję jak na sprzęt przystało sztukę... sztukę ulicy :) kto wie, może to sam Banksy?!? :)

Fotografuję też moich synów :) ze sztuką, bo ta zawsze się pcha w obiektyw...

Wakacje?!? I like it!

 

17 07 2013wakacje... i dla tych wszystkich chłopaków...

Ja się wakacuję na całego... dlatego nie piszę, nie czytam maili, ba! nawet na FB nie bywam, czytam tylko wiadomości... właściwie od dwóch Jot... dzięki!, bo tak w ogóle bez FB to bym nie dała rady chyba... ;)

Ale dziś to był taki dzień, że... przez dwie godziny szukałam właściwiej piosenki, znalazłam taką.. choć to nie o tej myślałam... pasuje... o mnie, o wakacjach..., a miało być o tych chłopakach co już dawno wśród ptaków... ale niech będzie o mnie...

"W głębi morza zabłąkany
Nie chcę nic o ludziach słyszeć
Biały kolor, kolor ciszy
W moim zamku białe ściany
W moim zamku, gdzieś w ogrodzie
Będę czytać wschodnie baśnie
Zamin słońce w morzu zgaśnie
Żeby z morza powstać co dzień"

Biały kolor... tak... spokój, cisza, baśnie, koniec... a posłuchać można tu i jeszcze to co uwielbiam... "nie wie nikt co będzie potem" - miłego słuchania

04 07 2013Dziś po 15 w radio Czwórka

Dziś po 15 w radio Czwórka będę opowiadać o Afryce. Serdecznie zapraszam do słuchania.

Czwórka w Warszawie na 92FM, informacje o częstotliwościach można znaleźć tutaj

30 06 2013Opalać nie było się jak...

Opalać się nie dało... Były chęci, była wola i... był też sztorm :)