30 01 2013Mało piszę, ale za to wp i na offsporcie :)

Mało piszę, bo dużo się dzieje... za dużo może... w każdym razie właśnie się ukazało - zatem zapraszam do czytania o mojej działalności fundacyjnej na Wirtualnej Polsce, a o Memoriale - do którego można się zgłaszać przez trochę ponad 24 h poczytajcie na offsporcie.pl

27 01 2013to moje chorowanie

Z tym moim chorowaniem to jest tak, że nawet nie chodzi o to, że źle się bardzo czuję, czuję się po prostu słabo i to jest największy problem. Nie mam siły, żeby wstać... a od poniedziałku muszę wrócić do w miarę normalnego życia. Na szczęście są ferie i przynajmniej nie będziemy codziennie rano musieli się spieszyć do szkoły, z przedszkolem jest mniej ambarasu, bo tam można być "mniej więcej":) o czasie i nie ma minusów z zachowania.

Jutro o 15:30 będę "na żywo" w radio Kampus, do usłyszenia.

24 01 2013To działa!

Antybiotyk zaczął działać, a mi powoli wraca zdolność myślenia. To miłe ;)

Chorowanie w dorosłym życiu nie jest tym samym cudownym chorowaniem jakim było w dzieciństwie. Gdy mama podawała do łóżeczka wszystkie przysmaki, nawet bez proszenia, gdy jak tylko zaczynała mnie boleć głowa mój tata godzinami, bez pretensji trzymał mi rękę na czole - przecież nic tak nie pomaga na ból głowy jak dłoń ukochanego człowieka na czole?! To przecież jasne. Nie jest to także to chorowanie gdy starszy brat sam z siebie szedł do pobliskiej wypożyczalni video i przynosił pięć Bondów, żeby siostrzyczka się nie nudziła. Nie jest to też to chorowanie gdy pomimo głębokiego przekonania, że muszę czytać lekturę czytałam po raz kolejny "Wiedźmina", no nie jest... Po pierwsze rano trzeba i tak wstać, dzieci do szkoły wysłać, potem jakoś nie ma chętnych do podawania czegokolwiek, zatem śniadanie, obiad i herbata są - jak je sobie zrobię, głowa mnie na szczęście nie boli, bo ręki na czoło też brak... za to korzystając z dobrodziejstw sieci oglądam filmy, seriale, filmy i seriale. I właśnie przed chwilą padło. Nie napiszę w czym, bo się wstydzę, ale mądre, zatem się dzielę:

Nikt nie czeka na nagłe zmiany w życiu. Nikt ich nie chce. Ale one przychodzą i to jak się w tym nowym życiu odnajdziesz - bez tego kogoś ważnego - pokazuje jakim naprawdę jesteś człowiekiem...

Tak mniej więcej to było :)

Idę oglądać dalej!

 

23 01 2013Kiedyś trzeba...

Zima, zima, zima, a ja chora, chora, chora i siedzę sobie w domu, jem lekarstwa garściami, jem antybiotyk, jest cudownie ;)

A tak na serio to ja bardzo nie lubię chorować. Nie lubię być uziemiona w domu. Nie lubię nie mieć siły. Chorowanie to dla mnie o tyle dziwny stan, że tylko poważna choroba odcina mnie od ciągłego coś robienia. Przecież z dwójką dzieci i dwoma kotami zawsze jest coś, a do tego praca jedna, praca druga, książki, non stop coś... zatem może ta choroba to przychodzi, żeby mój organizm - o ironio - mógł naładować baterie...

No to ładujemy. Poza lekarstwami przyjmę jeszcze herbatkę z malinami, imbirem i pomarańczami - mniam :)

19 01 2013Dziś między 8, a 9 w radio PLUS

Dziś między 8, a 9 w Rodzinnym Poranku Radia Plus opowiadam o Memoriale i o ciekawych sposobach na ferie z dziećmi.

Zapraszam!

 

15 01 2013Jutro o 6:44 w TVP 1 i że niby kiedyś...

Wszystkich, którzy cierpią na problemy ze snem - zapraszam do oglądania -  jutro o 6:44  w "Kawie czy herbacie" w TVP1 materiału o Memoriale im. Piotra Morawskiego "Miej odwagę!" w którym wystąpią: Natalia i Paulina Kozub, a także ja...

A że niby kiedyś to będzie tak, że będę mieć czas na prowadzenie bloga na bieżąco, na pisanie spokojne tych wszystkich książek co to chcę je napisać, na to by nie tylko działać, ale czasem nawet... zanim coś zrobię pomyśleć... No cóż poczekamy, zobaczymy. Chciałabym... chyba.

 

12 01 2013Za oknem

Za oknem cudnie pada śnieg. Obok mnie na kanapie leży mój kot - Marmurka. Właśnie skończyłam pić kawę i zdałam sobie sprawę, że... przez lata, właściwie to przez długie lata nie potrafiłam cieszyć się sobotą bez planów. Ba! Ja takiego dnia nie potrafiłam przetrwać. Weekendy były dla mnie najgorszą karą - wtedy był czas by się zatrzymać, by pomyśleć, a ja nie chciałam myśleć... ja nie chciałam tęsknić, żałować tego życia co go nie ma i nie będzie. Chciałam zajęć - problem w tym, że niczym nie umiałam się zająć. Chciałam tej siły i energii w sobie, którą zawsze miałam, a która sobie wraz z tamtym życiem poszła... Nie lubiłam weekendów. Organizowałam sobie zatem ciąg spotkań, atrakcji i dużo towarzystwa, by nie czuć niemocy. I... nie wiem kiedy, ale już od dawna jest tak, że uwielbiam soboty bez planów i obowiązków.

Cieszy mnie śnieg za oknem. Tak wyjątkowo wyglądają sanki moich synów już w połowie zasypane śniegiem.

Kot mruczy, kawa się skończyła, chłopaki o coś kłócą się w tle.

Ależ dobry dzień...

 

08 01 2013Cudnie jest póki co...

Piszę, spotykam się, pracuję, szkoła, przedszkole, piszę, pracuję, dziś nawet zrobiłam - tymi łapkami co teraz klepią w klawiaturę - naleśniki... i nie zjadłam ani jednego, bo chłopaki akurat mieli apetyt i fazę na naleśniki właśnie... Dzieje się, dzieje...

Ostatnio dostałam ładny prezent, to chyba prezent noworoczny czy może z okazji święta 3. Króli - w Hiszpanii właśnie wtedy dostaje się prezenty, ja - szczęściara też dostałam. No to się dzielę :)

03 01 2013Noworoczne postanowienia

W temacie noworocznych postanowień, to ja się zgadzam z tą piosenką zachęcam zatem do wysłuchania ze zrozumieniem.

A i... to będzie dobry rok, jakoś to czuję, jakoś to wiem, nawet jak nie zrealizuję ani jednego z postanowień. Po prostu to jest ten czas, ci ludzie... tadam... :)

 

 

01 01 2013Niech szampański nastrój trwa...

fot. Anna Bedyńska

2013 - fajnie, że jesteś! :)