30 07 2012Wakacje...

Wakacje, wakacje, wakacje...

Tak właśnie jest obecnie u mnie.

Zatem tylko pośpiesznie infromuję, że już można kupić moją kolejną książkę z serii "Małe wielkie podróże" tym razem "Wakacje w Kanadzie"... zapraszam!

 

23 07 2012Skończyłam...

Skończyłam!

Skończyłam duży projekt, który pochłonął mój umysł i jak kolwiek by to nie brzmiało - obie ręce na praktycznie cały rok... Dziś oddałam wszystko do wydawnictwa, od jutra mam wakacje. Jestem w takim szoku, że jeszcze nie czuję, że... skończone, że się udało i że (jakimś cudem!) dałam radę!

Szok! Szok! Szok!

No to od jutra już z wolną głową zaczynę wymyślać co dalej :)

Dobrego wieczoru!

 

 

19 07 2012Coś takiego

Pisać mi się nie chce dziś... a może inaczej - chce mi się, tylko... usiąść trudno...

Bób ugotowany - zjedzony, maliny - umyte - zjedzone, śliwki - umyte - zjedzone, pięć kaw w pięciu kubkach - wypite. Trochę stałam na ogródku i patrzyłam na niebo.

Potem stałam i patrzyłam na kwiatki.

Umyłam czereśnie - nie zjadłam, bo już nie dałam rady. Ale przypomniałam sobie, że mam w zamrażalce lody. Wyjęłam pudełko, wyjęłam łyżkę do lodów, wyjęłam salaterkę i doszłam do wniosku, że nie dam rady, nie zmieszczę... Teraz czekam na jakiś telefon... z propozycją - chodź Olga idziemy na... sushi, może dołączysz lub chodź Olga idziemy na... rower może dołączysz... i wtedy ja odpowiem zgodnie z prawdą: Nie mogę, pisać muszę!

Idę na ogródek - popatrzę na niebo, na kwiatki... przecież ile można tyrać? :)

 

 

15 07 2012Uff uff

Przez długie lata w moim życiu występowała tylko forma czasownikowa czyli "ufać" - zaufałam komuś i to był średni pomysł, ktoś mi zaufał i być może się rozczarował... Dwa lata temu poznałam człowieka, który (wtedy jeszcze byliśmy na pan - pani) powiedział do mnie: Pani Olgo, w życiu chodzi o ufność, że się wszystko ułoży. O spokój w sercu. Nie panuje pani nad wszystkim. Trzeba mieć w sobie ufność i wszystko lub większość sama się poukłada. I będzie dobrze.

I tak po raz pierwszy pojawił się w moim życiu rzeczownik "ufność". Może ten mój znajomy powinien powiedzieć: Powinna pani zaufać i wszystko się ułoży. Ale, nie on mówił o "ufności", nie o "ufaniu", choć to prawie to samo.

Początkowo traktowałam tę wypowiedź z przymrużeniem oka. Cóż kolejny człowiek, który udzielił mi rady.

Od kilku miesięcy jestem zmęczona codziennością. Przy okazji rozmowy z synami co właściwie znaczy "ufać" przypomniałam sobie rozmowę o "ufności"... jako, że zmęczenie nie dawało już szans na dalsze wojowanie i ustawianie życia po mojej myśli, postanowiłam nauczyć się ufności... że jakoś to się ułoży. Ćwiczę się w tym co dzień. Nie jest łatwo. Mnie w ogóle postać i popatrzeć nie jest łatwo.. ale ćwiczę się i widzę efekty. Ufność - to ma sens! A że życie wygląda nie co inaczej niż sobie wymarzyłam, co z tego, ważne, że jest dobre i pomimo zaniechań, mimo tego, że mniej wojuję... jakoś samo się układa i jeszcze nie przepadłam... :)

Wpisałam w wyszukiwarkę "ufność" jako jedna z możliwości wyskoczyła mi "nadzieja" :)

12 07 2012Pięknie pada

Pięknie pada...

Powinnam pisać, a ja zamiast tego - spotykam się ze znajomymi, cieszę się latem, ciepłem, tymi wieczorami, które trwają do nocy... zatem dobrze, że pada. W czasie deszczu pokus mniej... zatem dziś będę pisać, pisać i pisać - jeździć palcem po mapie, szukać ciekawostek, szukać w głowie słów i wiedzy... :) Mam nadzieję, że i jedno i drugie uda mi się znaleźć... A i czekam na olimpiadę... Uwielbiam!

 

08 07 2012Lato, lato...

Lato, lato, lato

Bardzo mi dobrze. Jest ciepło, za ciepło - tak twierdzą malkontenci... a ja uważam, że w wakacje właśnie tak powinno być - za ciepło, za słonecznie, czasem nudno, z przyjaciółmi wieczory, późne poranki - gdy jak się wstanie to nie wiadomo czy jeść śniadanie czy od razu przejść do obiadu :)

Ja niestety wakacyjnie mam sporo roboty.... ale dziś jest niedziela i nie planuję pracować... Dzisiaj nie!

Jedyne na co się zdobyłam to - wrzuciłam skan wywiadu ze mną, który ukazał się w czerwcowym "Poradniku domowym", zapraszam do lektury w zakładce "Media o mnie".