27 04 2012Długi weekend i link do audycji

Lista sobie gra w tle... teraz Adele, a ja się zawsze wzruszam, eh

Jeśli ktoś nie miał okazji, a chciałby posłuchać dzisiejszej audycji ze mną to tu już jest.

Wszystkim, którzy do mnie dziś napisali - serdecznie dziękuję! Odpiszę jak już wrócimy z majówki!

Dobrych dni życzę:)

 

27 04 2012Dziś w Trójce i czy ja się wyrabiam

Dziś tuż po południu będę w Trójce... Sama jestem ciekawa jak to wyjdzie:)

A tak poza tym to... to chciałabym uspokoić wszystkich, którzy mają podejrzenia, że coś ze mną nie tak... że tak dużo robię, że mam siłę i zapał, i ciągle do przodu. Otóż - jestem człowiekiem, często nie mam ani siły ani zapału, zdarza mi się mieć dość, czasem mam ochotę rzucić to wszystko i uciec... A potem przychodzi chwila spokoju, wyciszenia i wtedy wiem, że to wszystko co robię ma sens, że warto i że po prostu czasem nawet ja mogę nie mieć siły!

Długi weekend zbliża się wielkim krokami... Bardzo się z niego cieszę i jakoś tak już wiem, żę będzie fajnie!

 

 

24 04 201227 kwietnia - tuż po 12:00 w Radiowej Trójce

W najbliższy piątek - 27 kwietnia - tuż po 12:00 będę gościem programu Michała Olszańskiego "Godzina prawdy".

Zapraszam do słuchania radiowej Trójki!


26 04 2012Nowa recenzja "Gór na opak"

Nowa edycja, tym razem kieszonkowa "Gór na opak" działa! Czytelników, którzy chcą poznać historię wspaniałych ludziach, często zapomnianych, przybywa!

Zachęcam do przeczytania recenzji pani Magdy z Lublina na czytajcie.blogspot.com

 

24 04 2012Burza

Bardzo lubię burze. Lubię deszcz. Lubię jak pachnie powietrze po burzy!

Niestety dziś - nagła zmiana pogody - mi nie posłużyła. Okropnie rozbolała mnie głowa i ból nie chce przejść... Mam długą listę zadań na dzisiejszy wieczór, ale niestety nici będą z tych planów :( Sądzę, że ukojenie przyniesie tylko sen.

Specjalnie dla Kinguna - kolejne niedzielne zdjęcie...

fot. Anna Bedyńska  www.studiomam.com


 

22 04 2012Mój weekend cd.

A mój weekend - poza spacerowaniem intensywnym - był właśnie taki jak na obrazku...

Dobry:)

Aniu - dzięki za niespodziankę wieczorową porą:)

fot. Anna Bedyńska  www.studiomam.com


 

22 04 2012Jeszcze łódzkie wspomnienia

Wszystkich, którzy mają ochotę posłuchać o czym rozmawialiśmy podczas spotkania w Łodzi (bo rozmawialiśmy nie tylko o fundacji), ale przede wszystkim o moich książkach, o tych które już można znaleźć w księgarniach, jak również o tych planowanych, które w najbliższych miesiącach się pojawią.

Linki do filmów dostałam dziś, zatem jeszcze "ciepłe" udostępniam tu i tu

O spacerach, życiu i spotkaniach, w które obfitował ten weekend napiszę niebawem - potrzebuję chyba ciut perspektywy...

 

21 04 2012Wczoraj w Łodzi, a teraz na youtube

Byłam wczoraj w Łodzi na spotkaniu z czytelnikami. Opowiadałam o książkach, które już są, a także o tych, które niebawem będą. Opowiadałam o podróżach, o przygodach, o tym - dlaczego moim zdaniem warto odkrywać i poznawać świat. Dziennikarz prowadzący spotkanie zapytała mnie także o moją Fundację "Nagle Sami" - zapraszam do obejrzenia filmiku na ten temat.

A oto zdjęcia ze spotkania.

fot. Jarosław Kolczyński

Więcej o Łodzi i wczorajszym - bardzo ciekawym dniu, jak wrócę ze spaceru :)

 

 

10 04 201220 kwietnia - Łódź

Zapraszam serdecznie na spotkanie - w piątek, 20 kwietnia o godz. 17:00 w Empiku, w łódzkiej Manufakturze.

Do zobaczenia!

19 04 2012Nadszedł dobry czas...

Nadszedł dobry czas... mam nadzieję, że zostanie na dłużej.

Mam siłę, chęć i entuzjazm do działania, nareszcie!

Przez ostatnich kilka dni - głównie wściekałam się na siebie, że nic mi się nie chce, tyle tylko, że to wściekanie niewiele dawało, było tylko gorzej... Ja bardzo nie lubię jak mi się nie chce... Nie lubię też jak mam zły humor. Miałam zły humor, nic mi się nie chciało, wściekałam się na siebie, a to pogłębiało zły humor i bynajmniej nie mobilizowało do działań. I nagle... dwa dni temu - koleżanka opowiedziała mi historię, która rozśmieszyła mnie do łez. Mniejsza o historię - śmiałyśmy się długo i szczerze, a mi i w sercu i w głowie pękały blokady i bariery... I ten śmiech mnie uleczył. Od wtorku świat wygląda już lepiej... A od wczoraj czuję przypływ chęci do działania. Fajnie! Bardzo fajnie, bo akurat przede mną czas - gdy trzeba dużo zrobić, sprawom nadać bieg i za jakiś czas... mam nadzieję, że to wszystko co zrobię teraz - zacznie samo się kręcić i procentować... Ale na razie trzeba działać. Na tym się skupię.

Jutro jadę do Łodzi na spotkanie z czytelnikami, wszystkich, którym będzie po drodze - serdecznie zapraszam! Więcej informacji w newsie powyżej.

 

16 04 2012Życiowe role

Pada, pada i pada... gdyby nie fakt, że posadziłam w weekend trawę w moim mikro ogródku to sądząc po tym co widać... listopad! Nastrój od razu gorszy, bo ani biegać nie można, ani chłopaków na hulajnogę wysłać, ani zakochać się w kimś odpowiednim - jak na wiosnę przystało! No nic, zupełnie nic...

Koleżanka - opowiedziała mi dziś o mądrej wypowiedzi naszej wspólnej koleżanki, że w życiu ma się różne role i że nie można o tych rolach zapominać. Nie można się w jednej roli zatracić i być tylko dajmy na to najlepszym dyrektorem świata, a reszta czyli dom i rodzina kręcą się same... że zawsze trzeba być i mężem, i ojcem i tym najlepszym dyrektorem też, ale nie tylko (rozmowa była o facetach, ale oczywiście we własnym zakresie można to co powyżej napisałam zmienić na rodzaj żeński)... i co ja na to? A ja na to, że jak jest się w życiu samemu, jak jest się samotną mamą to nie ma szans, żeby w którejś roli się zatracić, bo i w nocy wstać trzeba do dzieci, i na wywiadówkę pójść, do pracy pójść, książki pisać, mieszkanie ogarnąć, lekcje odrobić, obiad ugotować, do kina pójść z przyjaciółką, bo przecież trzeba coś dla siebie zrobić, z mamą pogadać, z bratem się spotkać, pobiegać choć kilka minut... Samotnym matkom nie grozi zagalopowanie się w jakiejś roli... Grożą im natomiast wrzody żołądka, bo by się chciało żyć - jak ci co są razem, tylko że się nie da, zatem część zadań z grafiku wyrzucić trzeba... ale przecież nie można, bo w tych wszystkich rolach trzeba być, trzeba żyć i nie można się zapomnieć!

14 04 2012Nowa recenzja i Nietykalni

Zachęcam do przeczytania nowej recenzji, starej już książki :), o "Od początku do końca" napisała na swoim blogu pani Magdalena - dziękuję!

W dwóch słowach o wczorajszym filmie.

Miałam ochotę zobaczyć coś lekkiego, ale nie głupiego, nie chodziło o odmóżdżenie tylko o sprawnie opowiedzianą, pozytywną historię i tak właśnie jest z "Nietykalnymi". Historia fajowa, przyjaźń niespotykana, i do tego happy end, a to wszystko ponoć w oparciu o prawdziwą historię... I to chyba w tym filmie najcenniejsze, bo jeśli historię tę wymyśliłby scenarzysta, to bym pomyślała, że bajkowe to wszystko za bardzo, a skoro to opowieść o prawdziwym życiu to... cóż życie bywa zaskakujące... A najważniejsze, że potrafi zaskakiwać także w tę dobrą stronę:)


 

13 04 2012Weekend potrzebny od zaraz...

Ostatnie tygodnie spędziłam na pracy w pracy, pracy w domu i pisaniu. Kręgosłup boli, ręce drętwieją... i radości jakoś we mnie mniej, o satysfakcji nie wspomnę, bo nie mam na to siły, tak zwyczajnie... A potem te święta, które jednak jakoś nie tak... Co chwilę w oczy pchał mi się napis z mojej ściany z cytatami:
"Życie zmienia się szybko,
życie zmienia się w jednej chwili.
Siadasz do kolacji i życie jakie znasz
się kończy.
Pozostaje kwestia żalu nad sobą" (Joan Didion)

Ten żal, wspomnienia... ale to już było, już się wydarzyło, już można pójść dalej, a za rok, gdzieś tam w środku mieć to zadziwiające połączenie - ulgi, że to już tyle lat, i zadziwienia, że jak to w ogóle możliwe, że to wszystko prawda... i że się zdarzyło...

Zatem ten weekend co się właśnie dla mnie zaczyna, jest wyczekany, upragniony, mój...
Mam w planach wszystko to co czego nie udało się zrobić ostatnio... czyli tak ogólnie to nic nie mam w planach i bardzo się na ten brak, i mam nadzieję - słodkie lenistwo cieszę... Nic nie muszę, nigdzie się nie będziemy spieszyć... cudownie zmarnujemy i sobotę, a potem zmarnujemy niedzielę:)
Bo ja tak czasem mam, lubię, a także muszę... żeby jednak w tym wszystkim nie zwariować.

09 04 2012Święta

Jakoś dobrze mi w te Święta...

Czekałam na nie z nadzieją... pierwszy raz od lat.

Wczoraj było i minęło, dobrze, że minęło...

A dziś takie słońce i nadzieja, na kolejny udany dzień.

Mokrego Śmingusa Dyngusa!

 

09 04 2012Spokojnych!


 

01 04 2012Pierwszy, a zaraz drugi

Byłam. Właśnie wróciłam. Maleńczuk fajowy!

Dobrze mi zrobił na humor, bo humor w taki ziąb to jakoś u mnie nie działa. A teraz, po pracowitym weekendzie, chciałabym, żeby drugi weekend się zaczął... albo może tak raczej wakacje po drugiej klasie liceum... eh!

Odpoczęłabym chętnie, trochę...

Nie marudzę... wypiję herbatkę i powspominam... to może posłucham, będzie łatwiej wspominać ;)

 

 

 

04 04 2012Spokojnych!