29 11 2011Czy tylko ja mam tak

Czy tylko ja mam tak, że zawsze jak mi źle czy to z błahych czy z ważnych powodów to myślę, że tak będzie zawsze... Przecież dobrze wiem, że nic nie jest na zawsze i że to co złe (czasem:) mija... Cóż może powinnam nauczyć się bardziej doceniać chwile gdy jest dobrze, nimi się cieszyć, a nie rozpaczać jak jest źle. Może powinnam...

26 11 201129 listopada spotkanie w Warszawie

Zapraszam na spotkanie z Piotrem Pustelnikiem i ze mną - w kawiarni Południk Zero przy ul. Wilczej 25 w Warszawie - 29 listopada o godz. 19.

Plan jest taki, że będziemy rozmawiać o życiu na krawędzi, o górach i o rodzinie.

Sądzę, że będziemy rozmawiać o wszystkim i będzie czarująco - zwyczajnie dlatego, że Piotr jest czarującym człowiekiem.

Serdecznie zapraszam!

Więcej informacji tu

26 11 2011Brak, obłęd i spokojna sobota

Napisała do mnie pewna mądra pani, że dla niej brak to jak ułożone puzzle, gdy zgubi się nam jeden element. I nagle nie widzimy tego, że obrazek jest ułożony - zwracamy tylko uwagę na to puste miejsce... Bardzo mi się takie porównanie podoba... Bardzo!

Jestem w jakimś obłędzie. Pozytywnym na szczęście. Dzieje się, tak dużo, że co jakiś czas mam napad - że mam dość i nie dam rady. Po krótkiej histerii wracam do siebie i działam dalej. Właśnie rozmawiałam przez telefon z kolegą, który też non stop w podróży - prelekcje, spotkania, praca - mówię do niego - oszaleć można. A on na to - Nie, Olga, to fajnie. Dużo się dzieje. Ja też czasem mam dość, ale jak się dużo dzieje, to czas szybko płynie.

I ma rację.

U mnie obecnie czas płynie szybciej niż szybko:)

Spokojnej soboty!

 

23 11 2011Braki

Zapomniałam napisać, że w filmie "80 milionów" bohaterowie klną... No może nie aż tak jak w większości polskich komedii, ale jednak! Podczas premiery twórca filmu Waldemar Krzystek - po pierwsze przeprosił publiczność za ten język, a do tego dodał - że prof. Miodek po obejrzeniu powiedział, że takim językiem się w czasach pokazanych w filmie mówiło, a poza tym, że jest to język złych... ludzi; po drugie,  że Arcybiskup już twórcy i aktorom odpuścił... :)

A co do braków. To tylko jedno małe przemyślenie - dlaczego to jest tak, że zauważamy (bo nie sądzę, że tylko ja), że coś jest ważne, jak tego właśnie nie ma... a jak jest to się nie docenia, nie dostrzega i w ogóle.

I biorę się za czytanie książki o Danii po redakcji:) :) :)

22 11 2011A wczoraj byłam w kinie

Byłam na premierze "80. milionów" i bardzo, bardzo mi się podobało! Serdecznie polecam. Pamiętam tamte czasy... bo to moje dzieciństwo... czołgi, śnieg, rodzice jacyś tacy zbici z tropu i zarazem cudowne wspomnienia, bo i tata zwolniony z pracy nagle miał dla nas dużo czasu i na sanki można było chodzić od rana do nocy, nie było telewizji, ale to mało ważne - nie było też przedszkola i szkoły, a tata był cały czas:)!

Ale film poza tym, że o tamtych czasach, to przede wszystkim o niesamowitej akcji - o wypłaceniu 80 milinów złotych ze składek związkowych tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego... Historia opowiedziana tak, że trzyma w napięciu, kreacje aktorskie wyśmienite - Piotr Głowacki - w moim odczuciu to jego rola życia! Niesamowity, boski, zły!

Koniecznie trzeba zobaczyć, koniecznie w kinie!

 

21 11 2011Koncert

Byłam wczoraj na koncercie Anny Marii Jopek i to chyba było dokładnie to czego mi było trzeba. Pozytywna energia! Jak fajnie jest móc gdzieś pójść i od kogoś zaczerpnąć:) Mnie się wczoraj udało. Czekałam na ten koncert od września... warto było poczekać:)

Podobno w ogóle warto jest czekać. I nawet ja to wiem, tylko ta niecierpliwość... no! Mnie się zawsze wydaje, że się nie doczekam:)

 

 

20 11 2011Lubię cytaty...

Lubię cytaty. Zbieram - zapisuję na kartkach, wycinam z gazet, przyczepiam potem do lodówki, a nawet zapisuję na ścianie... Jak już - przez te wszystkie zabiegi - są ochronione przed zapomnieniem to sobie ze mną są i nie zwracam na nie uwagi. Stanowią po prostu fragment mnie, mojego domu, tego co dla mnie ważne.

Dziś - przez przypadek - wpadł mi w oko jeden z zapisanych cytatów i spodobał mi się od razu, bo oddaje właśnie dokładnie to co u mnie dziś i co u mnie tak w ogóle...

"Jest dobrze, ale nie beznadziejnie." - usłyszałam kiedyś w Trójce, autor z tego co zdążyłam zapisać - Piotr Stelmach.

 

18 11 2011Mglisty poranek

Przyjrzałam się, poranek nie jest mglisty, jest po prostu szaro... Tak sobie myślę (optymistycznie), że może ta szarość zapowiada śnieg... bo moi synowie bardzo czekają i nie mogą się doczekać. Ja czekam jak by mniej... ale co zrobić, jak ma przyjść to przyjdzie i zapewne mnie mniej będzie pytał o zdanie niż moich chłopaków:)

Ja dziś mam pracującą sobotę. Bardzo pracującą. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej już czekam na wieczór, kiedy odpocznę:) Kiedyś odpocznę...

 

16 11 2011Komputer i takie tam...

Odnoszę ostatnio wrażenie, że zasypiam przy komputerze i budzę się przy komputerze. Dzień świstaka tak właściwie...

13 11 2011Trzynastego - mądrość z podstawówki...

Dawno, dawno temu zdarzało mi się występować na akademiach szkolnych - zazwyczaj wygłaszałam, krótkie acz mądre sentencje, które powinny być zapamiętane przez dzieci i młodzież i pewnie zgodnie z intencją naszej polonistki - stać się oparciem w chwilach wątpliwości... Pewnie nikt - poza mną - nie pamięta tych sentencji, nie sądzę, żeby ktoś na nie zwracał w ogóle w tamtych, prawie prehistorycznych czasach - uwagę... w każdym razie mnie dziś się przypomniała jedna mądrość.
Ostatnio jakoś przygniatają mnie problemy i problemiki, jak się gdzieś się polepszy to zaraz z drugiej strony się po... I tak na okrągło - nudy nie ma.
Ale wracając do tematu, przypomniało mi się coś takiego...
Problemów się nie rozwiązuje,
Problemy się przeżywa.
Tak jak dzień, który minął
I którego już nie ma.
Tak ja pamiętałam ten wiersz...

A potem znalazłam, że to Staff i że cały wiersz brzmi tak:

Problemy

Problemów się nie rozwiązuje.
Problemy się przeżywa,
Jak dnie, których, gdy miną, już nie ma.
Jak szaty zużyte,
Z których się wyrosło,
Spadają z ramion
I w drzwi ostatnie
Wchodzisz nagi i wolny
Jak świt.

11 11 201111.11.11 jeszcze przed 11

Ja Święto Niepodległości świętuję z dala... wodą gazowaną:) bez zamieszek i policji - można? No można:)

Dzięki antybiotykowi - leżę już w łóżeczku i planuję (przynajmniej ta działająca część mnie planuje) co ciekawego będę robić jutro... Zastanawiam się też o której muszę wstać skoro chcę z tym wszystkim ciekawym się wyrobić... Oj, wyrobię się... wyrobię:)

 

08 11 2011Miej odwagę!

Walka za zapaleniem zatok trwa! Postanowiłam się nie poddawać... oczywiście pewnie by było łatwiej gdybym mogła poleżeć w łóżeczku... ale jest jak jest i nie będę narzekać. Czuję się znacząco lepiej! Rewelacji nie ma, ale jest lepiej, o!

Ze spraw ważnych dla mnie dziś to... od dziś można zgłaszać wyprawy na stronie Memoriału im. Piotra Morawskiego "Miej odwagę!" - dziś ruszyła II Edycja!

Jako, że prowadzę Memoriał - to tym bardziej wszystkich serdecznie zapraszam do tego, żeby się zgłaszać i walczyć o wygraną czyli o finansowanie na zrealizowanie wyprawy... Brzmi trochę skomplikowanie - ale jak się przeczyt dwa razy to daje się zrozumieć:) zatem zapraszam serdecznie na stronę Memoriału!

I idę po ciepłe mleczko:)

Miłego!

 

07 11 2011I po Krakowie 2

Ból głowy jak by lżejszy... Trochę mi się nadal kręci w tejże głowie, ale też już jakoś mniej...

Dziś dostałam zdjęcie z targów... zatem publikuję... tak wyglądam z zapaleniem zatok :)

fot. Renata Bogiel - Mikołajczyk

05 11 2011I po Krakowie

Wróciłam już... Było super. Dziękuję tym wszystkim, którzy - mimo zaskakująco pięknej pogody - nie dość, że słonecznie to jeszcze ciepło!, drzewa w żółtych liściach, lekka mgła, romantycznie tak... że gdybym miała z kim, to chyba bym poszła na spacer... (żartowałam! na spacer zamiast spotkania, to ja jestem zbyt obowiązkowa:) - znaleźli siłę i chęć, i przyszli - chwilkę ze mną porozmawiać. Czapki z głów! tym bardziej... że kolejka po bilety na targi książki była przeogromna!

Nie pisałam już o tym i starałam się w podróży i na miejscu, a przede wszystkim podczas spotkania z czytelnikami, nie myśleć o tym, że mam zapalenie zatok i że tak na prawdę, to powinnam leżeć pod kołderką i się oszczędzać... Ale już leżę, już się oszczędzam, już dbam o siebie, jem antybiotyki, jakieś cuda przeciwbólowe, bo bolą zatoki przeokropnie... Już jestem bardzo grzeczna!

Koty leżą i mruczą, Trójka sobie skrzeczy w tle, a ja zaraz Bonda i chorowanie na całego:)

 

03 11 2011Mgła

Pięknie mgliście... a może to ja słabo widzę... choroba nie chce mi dać spokoju - słabiej widzę, słabej słyszę... smaku nie mam... za to spać mogę non stop... i gdyby nie to, że oprócz pracy obowiązują mnie jeszcze i szkoła i przedszkole, to pewnie bym spała dzień i noc. A tak?! Chodzę spać z kurami, wstaję mocno po kogucie i wciąż jestem niewyspana...

Mgła? Jest! To nie to, że słabo widzę:)