15 10 20115 listopada - Kraków

5 listopada (w sobotę) od 10:00 będę podpisywać książki na Targach Książki w Krakowie, oczywiście na stoisku National Geographic.

Serdecznie zapraszam!

W tym roku planuję jeszcze pojawić się ze slajdami w Nasielsku i jeśli czasu starczy to także w Warszawie... ale widzę to bardziej grudniowo już... Dam znać w każdym razie.

 

31 10 2011Jestem chora...

No to się doigrałam... Jestem chora:( Mam ponad 38! Katar, kaszel... chorego jednego syna... Drugi syn póki co jest okazem zdrowia... póki co... Ja też jeszcze dwa dni temu sądziłam, że nic mi nie straszne i jakieś tam smarki i kaszle to się w nic poważniejszego nie rozwiną, bo przecież jesień zawsze jest zasmarkana i kaszlata... A jednak... Eh! Jak ja nie lubię chorować... Znaczy lubię. Jak choroba wygląda tak - ja leżę w łóżeczku, mam zestaw filmów z Bondem pod ręką... moja mama robi mi herbatką i spełnia wszystkie moje kulinarne zachcianki, a tata trzyma mi rękę na czole, jak tylko głowa zaczyna mnie boleć... Takie chorowanie to ja chętnie - nawet cały tydzień mogę poleżeć... Ale jak chorowanie wygląda tak, że niezależnie od tego, że czuję się jak pies - to ja robię herbatki, przytulam i oglądam Scooby-Doo... to już raczej słabo... i jak do sklepu trzeba pójść i do apteki, a mi zimno - no i co z tego... to ja bym chciała jednak opcję - ja leżę, a moi rodzice mnie rozpuszczają... ale to chyba se ne wrati... :)


Miłego poniedziałku!

27 10 2011Jesień kaszlem się zaczyna

Jesieni cd... kaszel. herbatka z malinami, lekarstwa na wszystko, żeby nie kasłać, ale jednak wykrztuszać... herbatka z malinami... i jakoś się kręci.

Dostałam dziś dokumenty z sądu - moja Fundacja "Nagle sami" została zarejestrowana! I to jest (chyba) najlepsza wiadomość na dziś... i taka jedna z lepszych ostatnio.

Co poza tym? Jest czwartek, a ja w tym tygodniu (od poniedziałku licząc) byłam już w teatrze, kinie, operze... dziś herbatka, kanapa i jakiś film... herbatka, kanapa, kocyk i jakiś film (tak, żeby być precyzyjnym:)/ precyzyjną:).

 

 

23 10 2011Kings of Leon

Wygrałam bilety (oczywiście w Trójce) na pokaz filmu dokumentalnego o zespole "Kings of Leon".

Pierwszy raz w życiu coś wygrałam!!!! No i poszłam... i bardzo mi się podobało i bardzo się cieszę, że wieczór taki fajny dzięki temu pokazowi się zrobił... Eh...

Ja to ich mogę na okrągło i w kółko i teraz u mnie...

I won't ever be your corner stone

Jakież to znamienne!

To ja słucham dalej...

25 10 2011Jesień

Jabłko pieczone na kolację, do tego herbata z malinami, orzechy na stole i wazon pełen jesiennych liści zebranych przez mych synów.

Jesień? My chyba od jakiegoś czasu się lubimy.

A do tego w tle ta piosenka, a może nawet ten film... Widziałam go lata temu w Durbanie w RPA... i tak dobrze mi się kojarzy, że nie wiem ani jak to napisać, ani jak to opowiedzieć... To był taki dobry czas... całe życie przede mną, marzenia i plany, a wszystko tak blisko... jest... cóż inaczej... Ważne, że do przodu!

 

17 10 2011Dobre wiadomości!

Od lipca czekam na rejestrację mojej Fundacji... Jako, że podobno z rejestracją fundacji nie jest łatwo, a sąd często się czepia, to zaczęłam juz się martwić, że i mój wniosek gdzieś przepadł podczas rejestracji i że trzeba będzie coś uzupełniać, poprawiać i takie tam... A tu dziś - świetna wiadomość... Fundacja została zarejestrowana w zeszłym tygodniu! Nie mam jeszcze oficjalnych dokumentów - ale i tak się cieszę! Bardzo! Czas zacząć działać!

A poza tym... nie podoba mi się - fcale:) - że jest rano szron na trawie, że trzeba nosić rękawiczki, bo ręce mi marzną koszmarnie, że dzieci muszę kutać w kurtki i czapy... Ja jestem z ciepłolubnych.... Chyba muszę gdzieś wyjechać:)

 

12 10 2011Klonowanie

Klonowanie potrzebne od zaraz... Tylko, żeby to była taka opcja - kilka ciał, jeden duch!

Czy ktoś może pomóc?

:)

08 10 2011Ble ble ble

Wykończona jestem i nie piszę tak dlatego, że jestem marudą pan galaktyczną i że lubię marudzić... Marudą trochę może i bywam... Ale ogólnie to zazwyczaj jestem hej ho - do przodu... A tu jakoś się zmęczyłam.


Zatem może nie będę złej energii rozsiewać tylko... posiedzę na kanapie, popatrzę w przestrzeń:) herbatkę wypiję i takie tam... a wszystko to w bezpiecznej odległości od kompa... który zresztą stwierdził, że sobie zdechnie, a co mu zależy... przecież chwilowo nie piszę:) Świnia nie komputer! Niby działa, ale raczej tak sobie... :(

07 10 2011Małymi krokami

Małymi krokami wracam do siebie.

Widzę już światełko w tunelu. Kawał roboty odwalony! Siedząc, pisząc, czytając, szukając, sprawdzając - nie raz wściekałam się, że nie mam sztabu ludzi, którzy by mi pomogli, sprawdzili, zadzwonili, doczytali... Dziś myślę sobie tak... Wielką satysfakcję daje rzecz, którą zrobiło się samemu!

Dziś lista:)

A potem jakiś filmik, a co? :)

Dwa dni temu usłyszałam takie zdanie... a dokładnie fragment piosenki o św. Franciszku, mniejsza o kim..."Tak niedawno obok mego życia przeszedł". Kurcze - piękne!