31 08 2011Wróciłam już na dobre

Wróciłam i... nie mogę się odnaleźć w codzienności.

Od jutra szkoła, przedszkole, logistyka i szybkie tempo... bo tyle spraw, tyle obowiązków, tyle miejsc, tyle chęci...

Jak się już wkręcę to wiem, że będzie działać, ale dziś... dziś się tego wszystkiego boję.

Włączę zatem jakiś film, taki co to już go widziałam sto razy, tak żeby w tej codzienności i zbliżającej się nieoswojonej jeszcze rutynie, poczuć się bezpiecznie...

Dobrych snów! Spokojnych!

 

26 08 2011Koniec wakacji

Wielkimi krokami nadchodzi koniec wakacji... Wracamy zatem.

Pisać dzięki temu będę więcej, spać mniej - to pewne.

Od poniedziałku jestem non stop na nasłuchu i w kontakcie, i... zazwyczaj na sieci, to dopiero będzie ciekawe doświadczenie:)

 

16 08 2011Wszystko dobre co się dobrze kończy...

Bardzo lubię te dni, które dobrze się kończą... 

Niestety - jestem raczej z tych, co to jak się obudzą to mają zły humor. Bardzo nie lubię się budzić...  bo natychmiast trzeba coś robić, gdzieś pędzić, zazwyczaj jestem spóźniona, a dokładniej wszyscy we trójkę jesteśmy spóźnieni - moi synowie i ja:) Po porannym stresie - zły humor utrzymuje mi się do południa. Koło południa, po wypiciu odpowiedniej dawki kaw, również mój umysł zaczyna się budzić. Po południu powoli zaczynam przechodzić do fazy humoru średniego, rewelacji jeszcze nie ma, ale źle już nie jest. Wieczorem humor mam zazwyczaj dobry.

Lubię takie dni, gdy się budzę i nie muszę się spieszyć to bardzo dobrze wpływa na mój nastrój...

Tak właśnie było dziś. Obudziłam się, potem niespieszny poranek, fajny dzień i całkiem dobry wieczór.

Jutro również nigdzie nie musimy się spieszyć - ja i moi synowie:)

Jak myślę o tym spokojnym dniu, to już dziś mam dobry humor. Tyle tylko, że dziś to jest właśnie wieczór, zatem to może dlatego mam dobry humor?

Dobranoc!

 

 

10 08 2011Obrączka

Znalazłam dziś obrączkę, swoją obrączkę. Szukałam jej przez ostatnie dwa lata. Co jakiś czas miałam napad i szukałam to tu, to tam. Sprawdzałam nawet kartony pełne rzeczy co to kiedyś na pewno się przydadzą, a chwilowo - czyli od zawsze stoją w piwnicy. I nic. Nigdzie, nigdzie jej nie było. Na swój użytek ukułam teorię, że zaginiona/ dobrze schowana obrączka znajdzie się w odpowiednim momencie. Przez te dwa lata towarzyszyły mi rozmaite teorie, że przecież do niczego mi ona nie potrzebna, zatem właściwie nie musi się znaleźć, że znajdzie się jak przestanę szukać - przestałam i nic, że będzie ta chwila, ten dzień, że się znajdzie. Nie wiem dlaczego - uwierzyłam, że będzie to ważna chwila i ważny dzień. Dziś, zupełnie przypadkiem znalazłam obrączkę i pierścionek zaręczynowy... I od dwóch godzin próbuję zrozumieć to co znalezisko ma znaczyć. Miało być ważne, miało coś zmienić w moim życiu, miało mi coś otworzyć, a może coś zamknąć... A tu nic. Poza tym, że na widok obrączki popłakałam się jak dziecko... z radości, z bezradności, z oczywistości schowka... A teraz, teraz nic nie rozumiem.

Czy podobnie będzie z tymi wszystkimi ludźmi, na których czekam w swoim życiu? Jak już się znajdą to kompletnie nie będę wiedzieć co to właściwie ma znaczyć, o czym tu gadać i co nas... niby łączy?!?

 

 

08 08 2011Fatalny dzień

Miałam dzisiaj fatalny dzień.

Był fatalny właściwie bez powodu. Zmęczyłam się okropnie złym dniem, podłym humorem i brakiem nastroju.

Już wieczór... pada, jest zimno, ale co tam... w środku już mi jakoś lżej i złe myśli chyba sobie poszły precz!

Ufff

 

 

05 08 2011O cierpliwości

Często podkreślam, że jestem człowiekiem cierpliwym i niecierpliwym zarazem. Wczoraj kolega poddał mi pewną myśl, że może to co ja nazywam cierpliwością - bo jak się zaprę to miesiącami mogę czekać na coś, na kogoś, nie denerwować się, żyć spokojnie, robić swoje i cierpliwie trwać..., a na rzeczy bieżące czekać nie potrafię ani chwili i strasznie się denerwuję..., że to co ja nazywam cierpliwością jest zwykłą wytrwałością. Mam cel, określony w czasoprzestrzeni to czekam, a dokładniej trwam, a cierpliwości nie mam za grosz.

No i teraz - jaka jest różnica między wytrwałością, a cierpliwością? Czy taka jak powyżej właśnie?

Słucham Listy Trójki - Zielony wiersz dwa do góry:)

I uciekam już... na najpiękniejszy dach świata. Na miłe spotkanie w (mam nadzieję) fajnym towarzystwie.

Jutro - Mazury! A może to już Warmia:)

 

 

03 08 2011Tu i teraz

Tu i teraz.

Herbata, już trzecia, a dopiero minęła 10.

Faktury, rachunki, opłaty - początek miesiąca.

Telefony, spotkania, plany na popołudnie i wieczór.

I to głębokie poczucie, z tyłu głowy i w żołądku - że muszę pisać, że już czas...

Póki co, pójdę po kawę.

 

 

02 08 2011Byłam wczoraj

Byłam wczoraj wieczorem na Powązkach. Na tyle wcześnie, żeby zobaczyć jak słońce przebijając się przez liście nie ma już sił by przeniknąć przez dym, dym z tysięcy świec i na tyle późno by można przez chwilę przystanąć i pomyśleć.

Powstańcy co raz młodsi, ja co raz starsza. Skończone życia zanim jeszcze zaczęły żyć...